poniedziałek, 13 maja 2013

Rozdział I

 - Kalina? Kalina, co jest grane? Przecież muszę wiedzieć. - zza drzwi mojego własnego pokoju dobiegały mnie krzyki, ale nic sobie z tego nie robiłam. Właściwie, to ryczałam tylko w poduszkę, od czasu do czasu kontaktując się z Julią; wtedy płakałyśmy we dwie. Zawsze raźniej, no nie?
 - Nic! - zaszczyciłam swoją długą wypowiedzią, ocierając łzy. Chyba zbiornik mi się skończył.
 - Obie z kuzynką nie chodzicie do szkoły. Chcę wiedzieć, o co chodzi. - krzyknęła zdenerwowana mama. W odpowiednim momencie zrozumiałam, że muszę jej powiedzieć.
Z cichym westchnieniem otworzyłam drzwi. W progu stała wysoka, szczupła kobieta, opierając dłonie na różowym szlafroku. Uniosła w górę brew.
Dzięki, mamo. Bardzo mi pomagasz.
 - Kojarzysz może One Direction? - zaczęłam niepewnie, wiedząc, że i tak się nie pokapuje.
 - To ten zespół, którego nie możesz przestać słuchać? Co ci faceci mają takie cieniutkie głosiki?
 - No... Powiedzmy, że zgadłaś. Ale nie do końca, bo Liam i Harry... To znaczy Payne i Styles...
 - Dziewczyno, weź się uspokój i opanuj troszkę. - mruknęła niecierpliwie, na co odpowiedziałam triumfalnym uśmiechem.
 - Przyjeżdżają do Polski.
 - To czemu płaczesz? Możesz kupić bilet i jechać gdzie chcesz, tylko mi tu nie smęć. Poproszę też ciotkę, to puści Julkę i będziecie mogły ruszać bez nas. Jest w Łodzi, czy w Warszawie?
 - W Warszawie. Ale ja nie mogę jechać. - szepnęłam cicho, chowając twarz w dłoniach. Był to mój sprawdzony sposób na powstrzymanie łez (zresztą, Julii także). Mama spojrzała na mnie ze zdziwieniem. Nagle dostrzegłam w jej niebieskich oczach błysk zrozumienia, a ona sama podeszła do mnie i przytuliła lekko.
 - Nie ma biletów?
 - Wyprzedano je w minutę. W MINUTĘ, rozumiesz? - powiedziałam, przy czym zadrżał mi głos. No świetnie. Zaraz będę miała atak histerii.
-  Ciii, tylko spokojnie. Zawsze jest jakieś wyjście. Osobiście za nimi nie przepadam, ale...
- Ale? - momentalnie przerwałam mamie, wyswabadzając się z jej objęć. Jest nadzieja! Może mama dzięki swoim znajomościom, załatwi nam pierwszy rząd! Albo kulisy!
- ...Ale wiem, że to dla Was ważne. Możecie tam jechać. - powiedziała triumfalnie, zadowolona z siebie. Mnie było stać jedynie na face palm.
- Mamo! Czy ty w ogóle słuchałaś tego, o czym mówiłam?! BILETÓW NIE MA. Sprzedano je. Szukałam na Allegro, ale Directioners zrobili swoje, więc...
- Nie zapędzaj się, kochana. Czy ja mówiłam o koncercie? - mrugnęła do mnie. Zły znak. Teraz powinnam szybko zrozumieć, o co jej chodzi, bo inaczej się wkopię. Zmarszczyłam czoło. Skoro nie chodzi jej o koncert chłopaków, to może...
 - Hotel? Serio?
- Pokoje są wszystkie wykupione...
- Można wykupić hotel?
- Jak masz dużo kasy, to tak. Kontynuując. Możecie dniami i nocami stać pod ich chwilowym domem, drzeć się i co tam chcecie. Postaram się z ciocią załatwić wam nocleg w jakimś hotelu nieopodal, chociaż pewnie są zapchane... Ale moja przyjaciółka z pracy mieszka dosłownie dwieście metrów od tego hotelu. Co ty na to? - O boże. Znajomości mamy już nie raz uratowały mi skórę. Nie miałam pojęcia, że uratują też moje serce!
Niewiele się namyślając, rzuciłam się jej na szyję. Czasem dobrze jest mieć mamę-biznesmenkę.
 - Dzięki, dzięki, dzięki dzięki! - wykrzyczałam prosto w jej twarz. Ilu znacie rodziców, którzy mało że nie pojadą z tobą z Poznania do Warszawy, to jeszcze spakują ci namiot i masz spać pod hotelem swoich idoli? Ja znam tylko dwie kobiety: matkę mojej kuzynki i tę wysoką blondynkę, która właśnie stała przede mną, zadowolona z mojego szczęścia.
 - Nie ma sprawy. Leć powiedzieć Julce. Tylko usiądźcie, i starajcie się nie ogłuszyć sąsiadów swoimi piskami! - wykrzyknęła jeszcze, zanim zniknęłam za progiem, ubrana jedynie w pidżamie.
***
 - Niall na żywo, Niall na żywo, Niall na żywo...
- Harry, Harry, Hazza, Harry, Harry, Hazza...
 - Liam...
- Louis...
 - Zayn...
 - One...
 - DIRECTION! - wybuchłyśmy śmiechem.  Pociąg do Warszawy zapełniony był Directioners, które darły się, zapoznawały i co chwilę gadały o 1D.
 - Którego lubicie? - zapytała nas średniego wzrostu dziewczyna o brązowych, prostych włosach. Spojrzałam na nią z szerokim uśmiechem na ustach. Podobnie postąpiła Julia.
 - Lovciam Nialla. - przyznała się kuzynka.
 - Trudno wybrać, ale kocham Harry'ego. - zachichotałam. Brunetka wyszczerzyła zęby.
 - Ja tam oddaję cześć Lou.
 - Fajno, nie będziemy się kłóciły przy wyborze chłopaka. - podsumowałam z uśmiechem. Obie dziewczyny wybuchły śmiechem. Ogólnie, w pociągu było wesoło. Tylko konduktor miał nietęgą minę.
 - Olga jestem.
 - Julia.
 - Mówią na mnie Inia, czyli jestem Kalina, ale nie brzmi to fajnie po angielsku, a innej ksywki nie mam, i właśnie się zastanawiam, jak się przedstawić Harry'emu. - powiedziałam na jednym wdechu. Dziewczyny popatrzyły na mnie jak na wariatkę, przy czym wybuchłam śmiechem.
 - Obczaj, jak to brzmi. I'm Olga. I'm Juliett. And I'm Kalina. - wydusiła Olga, czerwona ze śmiechu. Uniosłam brwi w stylu mamy.
 - Idziesz na koncert?
 - Nie, zabrakło biletów. Mam zamiar nocować gdzieś pod ich hotelem.
 - My też. Głupio wyszło, no nie? - powiedziała Julia. Pogrążyłam się w myślach. Mogłam przewidzieć, że nie będziemy jedynymi fankami czekającymi pod hotelem. Idiotka.
W każdym razie niedługo po tej rozmowie dojechałyśmy na miejsce. Zaprzyjaźniłyśmy się z Olgą i postanowiłyśmy spotkać się pod mieszkaniem chłopców pojutrze o piętnastej. Jutro cały dzień nie byli obecni (powód: koncert), toteż bez sensu było tam tak stać. Zdziwiło nas to, że brunetka wspominała coś o Gołębiewskim, podczas gdy chłopacy nocowali przecież w "Midnight". Dziewczyna powiedziała, że w takim razie na tt była zmyła. Zaśmiałyśmy się, dosyć wrednie, że pod hotelem będziemy same, a reszta rozwrzeszczanych fanek będzie czekała przed Gołębiewskim.
W końcu dojechaliśmy. Directioners wybiegały drzwiami i oknami, ale my wyszłyśmy na samym końcu. Kultura przede wszystkim.
Na dworcu zobaczyłam tęgą kobietę, aczkolwiek o miłych rysach twarzy, która trzymała karteczkę z naszymi imionami. Raźnie ruszyłyśmy przed siebie, chłonąc każdy zakamarek dworca.
***
DZIEŃ PÓŹNIEJ
 - Piszą na Twitterze podziękowania. Ktoś rzucił w Nialla bigosem, toteż ten ma na policzku lekkie poparzenie. Wszystkich zdziwiło to, że zlizał potrawę z apetytem i domagał się dokładki, którą zresztą dostał. Liam powiedział "Thanks Poland", Louis ściągnął Harry'emu koszulę, ale chłopak miał pod spodem drugą bluzkę. czego nie można było powiedzieć o Zaynie... - pochyliłam się nad monitorem, czytając wpisy Directioners i chłopców na Twitterze. Było po 23, ale nie mogłyśmy zasnąć. Parę razy dzwoniłyśmy do Olgi, która również narzekała na bezsenność. Pewnie zbyt dużo emocji.
- Szkoda, że tego nie widziałyśmy.
- Chłopcy zostaną jeszcze na tydzień. Zobaczymy ich.
- Mam nadzieję.
- Na pewno. Marzeń nie mogą nam wykupić.

DOPISEK OD AUTORKI
Hej, to pierwszy rozdział. Czekaliście długo, bo tydzień, ale nie miałam czasu; szkoła. Mam nadzieję, że było warto. Z góry mówię, że w rozdziale nie zmieściłam tego, co miałam zmieścić. A mianowicie chłopców. Ale możecie się ich spodziewać już za tydzień, w rozdziale drugim. Wtedy rozkręci się jakoś na nudna akcja.
I na koniec, taki deserek: chciałabym podziękować Wam za ponad pięćdziesiąt wejść i dziewięć komentarzy! Jesteście niesamowici! Prawdziwym dla mnie powietrzem. Bardzo dziękuję; jesteście wspaniali!
See u later!
Kalina xx



6 komentarzy:

  1. WTF?! To niemożliwe, żeby jakaś osoba tak pisała! Loooool!!! Też kocham Harry'ego ^^
    Mam pytanko: ta Olga to też postać rzeczywista? W sensie istnieje? O.O Jeżeli tak, to super! Takie... Historyczne xDD
    Team Harry! xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, Olga jest postacią rzeczywistą ^^
    Jeeeej, One Direction jest takie słodkie! Dzięki za kom. Prawie się rozryczałam ze wzruszenia, jak zobaczyłam, że dodałeś/łaś go godz. później po 1 rozdziale! Jesteście kochani!
    Love,
    Autorka xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Awww, uzależniłam się xDD I Niall z tym bigosem...! *-* Dzięki, że mi podsunęłaś pomysł!
    Jesteś superrr!
    Amelka xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Sliczne <3333333 wpadniesz na mojego bloga ? dopiero zaczynam ? :-D http://naszeniespelnionemarzenia1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Weszłabym, ale mnie nie zaprosiłaś ;-( *Foch Forever na pięć minut* xd

    OdpowiedzUsuń
  6. Super rozdział .Jezu sama czułam te emocje .Miałam podobnie z biletami tylko one się wyprzedały w pól minuty :( Czekamy na szybkie nexty :0 Jak byś mogła wpadnij i poleć mojego bloga o 1D pliska http://1d-moja-historia2.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń