Nastał w końcu dzień tak przez nas wyczekiwany. Dzień, w którym musiałyśmy stać się idealnymi: musiałyśmy robić po prostu wszystko, żeby zwrócić na siebie uwagę chłopców.
Od rana więc chichotałyśmy, biegając po domu i kontemplując nad swoim ubraniem. Postanowiłam założyć coś słodkiego, ale i odważnego. Julia, która chciała "poderwać" Nialla, zdecydowała ubrać się skromnie, ale olśniewająco.
Przy jej urodzie wyglądanie PIĘKNIE było proste-u mnie szło gorzej. Żółte włosy nie chciały się ułożyć, w drżących, podekscytowanych dłoniach nie mogłam utrzymać lokówki. Cicia, to znaczy znajoma mamy, u której mieszkałyśmy, tylko uśmiechała się szeroko i pomagała nam we wszystkim. Razem z kuzynką darłyśmy się, razem z radiem, "śpiewając" "Kiss you". Ja zaklepałam kwestię Harry'ego, Louisa i Zayna, a Julii został Liam i Niall.
Ale dość tego dobrego. Stanęłam przed ogromną szafą, którą pozapychałam moimi ciuchami. Kuzynka wyszła do pokoju obok, bo jej ubrania miały zarezerwowany inny schowek.
Ze zwątpieniem przerzuciłam tony rzeczy, które jednak nie wydawały mi się ani słodkie, ani odważne. Miałam zamiar przymierzyć króciutką, zieloną suknią, kiedy do pokoju wpadła zdyszana Olga.
- Kto cię tu wpuścił? - zapytałam ze zdziwieniem. Dziewczyna wzruszyła ramionami.
- Twoja ciotka. Teraz jednak nie będę gadać, bo dostałam od mamy suknię. W pasie jest jednak dla mnie za wąska, więc...
- Dobra, pokazuj ją. - mruknęłam, z szerokim uśmiechem na twarzy. Olga wyglądała na kogoś, kto ubiera się modnie i z gracją. A w dodatku była słodka. Miałam więc szansę...
Widok sukni sprawił, że prawie się przewróciłam. Była niesamowita. Idealna. Perfekcyjna. I te wszystkie przymiotniki, które są najlepsze. Cudo.
Miała czarną górę i wiązanie wokół szyi. Reszta była koloru delikatnego różu i zwiewnie fruwała na powietrzu.
Nie panując nad emocjami, opadła mi szczęka. Olga zachichotała.
- Rozumiem, że ją chcesz, tak?
- Jeszcze.... Jeszcze się pytasz?! Jest wspaniała! - wrzasnęłam, rzucając się dziewczynie na szyję. Olga odsunęła się lekko.
- Nie tak gwałtownie! Ostrożnie! Muszę lecieć do mamy. Mam mieć wyprostowane włosy. - mrugnęła do mnie, po czym wybiegła z pokoju.
Jeszcze raz spojrzałam na suknię.
Chyba nie doceniałam tej "zwykłej" dziewczyny z pociągu.
***
- Jeśli byście zgłodniały, przychodźcie do domu. W razie czego, kilka...
-...kanapek mamy w plecaku. I jeszcze namiot...
-...i latarkę...
-...komórkę...
-...wszystkie potrzebne rzeczy do życia... - stałyśmy w hallu domu. Właściwie trzymałam już rękę na klamce, i słuchałam pięćdziesięciu kazań "cioci".
Tęga kobieta obdarzyła nas szerokim uśmiechem, a ja po raz ostatni spojrzałam w lustro. Miałam na sobie suknię od Olgi, włosy lekko pocieniowane, kręcone i puszczone luźno. Na głowie świeciła mi się jeszcze "kryształowa" opaska. Buty miałam na koturnach, w tym podeszwa była żółta, a reszta czarna. Ogółem, mogłam być zadowolona ze swojego wyglądu.
Julia też wyglądała pięknie: na jej dłoni błyszczała bransoletka, a ciało okrywała zielona sukienka w kratkę. Ta, którą chciałam wcześniej przymierzyć.
- Idziemy, Julia.
- Właśnie, ciociu.
- Uważajcie, dziewczynki. Żeby któryś z tych waszych chłopców nie zaciągnął was do pokoju, albo Bóg wie co. Założyłyście przecież takie odważne suknie... - zaczęła ciocia, ale przerwałam jej swoim śmiechem.
- Ciociu, właśnie chodzi o to, żeby nas zaciągnęli do pokoju! - wykrztusiłam. Tęga kobieta zmarszczyła brwi w geście: "Ach, ta dzisiejsza młodzież...!". Chichocząc, wybiegłyśmy z domu. Bez trudu trafiłyśmy pod hotel. Stała tam tylko Olga. Pomachała do nas, radosna. Ale ja nie mogłam się ruszyć. Dziewczyna wyglądała ślicznie.
Miała na sobie śliczną, niebieską suknię. Brązowe włosy spięła na bok, a na nogi złożyła czarne buty na koturnach.
Jeśli miałabym wybierać, Olga wyglądała najwspanialej z nas wszystkich.
- No, chodźcie! Co tak stoicie?! Ruchy! Chłopcy już są! Widziałam ich ochroniarza! - moje serce zabiło szybciej. Nie spóźniliśmy się, Bogu dzięki. Nic nas nie ominęło.
- Myślisz, że do nas wyjdą?
- Nie wiem... - mruknęła przygnębiona Olga. - Chyba nie wiedzą, że ktoś tu w ogóle stoi...
***
Miałam dziwny sen. Stałam na stromej górze, Niall jadł ziemniaki, Lou przebrany był za ogromną marchewkę, Liam zaszył się gdzieś z gitarą, Zayn był uwięziony w lustrze, a Harry błagał mnie, żebym nie skakała.
- Hej? - zachichotał melodyjny głos. Przewróciłam się na drugi bok. Cudownie. Nie ma to jak spać na lodowatej ulicy, a właściwie chodniku. Mamy szczęście, że hotel jest na odludziu i nikt nas nie potrąci. Pamiętałam, jak wczoraj zwinęłyśmy się wszystkie w kłębek i tak zasnęłyśmy, tuląc się do siebie.
- Cześć? Dziewczyny, wstawajcie! Lou, Hazza, Nialler i Zayn na Was czekają!
- Bardzo śmieszne, Julia. Zapomniałaś tylko o Liamie. - wymamrotałam, nie podnosząc głowy z brzuchu Olgi.
- Suknie się Wam wygniotą. Podoba mi się ta różowo-czarna. - mruknął jakiś obcy, lekko zachrypnięty (tak jakby rockowo) głos. Miał taką ciepłą barwę...
- Dzięki. - szepnęłam, ziewając. Nagle poczułam, że moja "poduszka" się podrywa.
- Jasna cholera! - wrzasnęła Julia, służąca mi wcześniej za kocyk. Zaniepokojona otworzyłam oczy i prawie dostałam zawału.
Tuż nade mną, zaledwie parę centymetrów, pochylała się urocza twarz, a brązowo-czarne loczki tej osoby łaskotały mnie w policzki.
Boże. Harry Styles? Nie, mam chyba omamy.
- No, co u Ciebie, śpiąca królewno? Jako ostatnia wstałaś, a wiesz, że nie lubię śpiochów.
- Zamknij się, Styles. Ty i Zayn śpicie najdłużej z całej piątki. A my czuwałyśmy tu do trzeciej w nocy. Jest szósta. - warknęłam, wstając. Nagle upuściłam plecak, który wcześniej podniosłam. Czy ja właśnie nawrzeszczałam na swojego idola? I... Stop. Czy to w ogóle możliwe, że to JEST mój idol?!
- Jaka ostra! Hazza, lepiej uważaj na takie. - zachichotał Niall, który zjawił się znikąd.
Kątem oka zerknęłam na Julię. Wyglądało na to, że zaraz zemdleje. Horan chyba to zauważył, bo podszedł do niej i wyszeptał coś na ucho. Z trudem opanowałam ciche westchnięcie.
- Eee, chłopczyku! Gdzie się podział Lou? - zachichotał Zayn. Zauważyłam, że na twarzy Olgi wykwitł rumieniec po wzmiance o swoim "ukochanym".
- A, nie wiem. Gdzieś tam rozpacza. Wiesz, po stracie Eleonor.- wymamrotał Harry. Czułam na sobie spojrzenie tych jego niesamowitych zielonych oczu, toteż nie musiałam długo czekać na rumieniec. Odwróciłam wzrok w stronę Nialla. Stał, obejmując delikatnie słaniającą się na nogach Julię. Pewnie od nadmiaru emocji. Biedak, nie zdawał sobie sprawy, że tym "małym" gestem tylko przyspiesza jej mdlenie.
- Dobra, nie ważne. Spodziewałem się większego tłumu przed hotelem... - powiedział Louis. Jako pierwsza odzyskałam głos.
- Na twitterze podano błędną informację dotyczącą waszego pobytu. - odparłam nieco zachrypniętym głosem. Chłopcy uśmiechnęli się do mnie. Świetnie. Najwyraźniej stwierdzili, że jestem w miarę normalna. Nawet nie wiecie, jak się mylicie, kochani!
- W sumie, to nawet dobrze, że jest nas tak mało. Dzięki temu ochrona pozwoli nam zrobić małą imprezkę w pokoju. Wpadniecie? Kreacje wieczorowe już macie. - rzekł Liam. Spojrzała w stronę dziewczyn. Obie pokiwały lekko głowami, w wielkim szoku. Super. Robiłam za tłumacza.
- Jasne. - wydusiłam. Harry odszedł ode mnie. Posłałam mu zdziwione spojrzenie, ale zacisnął tylko wargi. O...Key? O co mu tym razem chodzi? Najpierw zastrasza mnie na śmierć, a teraz olewa? Tylko tak dalej, Hazza. Trzymam kciuki.
Niall klasnął w dłonie, zdejmując ręce z bioder Julii.
- Ekstra! Chodźcie za nami! A właściwie, to jak macie na imię?
- Eee... Julia.
- Yym... Olga.
- Nie znacie imienia swojej żony?! Jestem Kalina! - zdobyłam się na marny żart, ale chłopcy i tak wybuchli śmiechem, zarażając przy okazji naszą nierozłączną od dziś trójkę.
Dopisek od Autorki
Hej! Przede wszystkim baaardzo dziękuję za miłe komentarze poprzedniego rozdziału. No i za 100 wejść na bloga! Kocham Was ^^
Przepraszam, że rozdział tak późno dodany, ale mam też nadzieję, że mi wybaczycie i będziecie zadowoleni z akcji. 1D! W końcu! xDD Sama nie mogłam się doczekać ^^ Ważna rzecz: Harry NAPRAWDĘ lubi różowy i czarny. I gustuje w brunetkach, a Kalina jest blondynką.
No, to na tyle!
Wchodźcie, komentujcie, żyjcie, kochajcie One Direction... I co tam jeszcze chcecie!<3
Pozdrawiam,
Kalina <3PS: Na koniec dodam suknie dziewczyn! Dodatkowo powiem, że wszystkie trzy: Olga, Julia i Kalina wyglądają jak te "laski" na obrazkach xD
OLGA
JULIA
KALINA