środa, 28 sierpnia 2013

Rozdział III

Autografy od chłopaków były moją zachcianką od... Od zawsze. Zawsze chciałam bliżej przyjrzeć się bladej twarzy Harry'ego, niesamowitym oczom Nialla, szerokiemu uśmiechowi Louisa, czarującym włosom Zayna i, rzecz jasna, uspokajającym dłoniom Liama.
O mój Boże. Robię się jakąś psycholką.
 Nie mówiłam nic, gdy chłopcy oprowadzali nas po hotelu. No tak, mogłam się domyślać. Wielka sala kinowa, bar, restauracja, basem kryty i otwarty, ogromny ogród, pełen kwiatów i barw, ze śliczną, białą altanką pośrodku. Zrobiło mi się słabo, gdy weszliśmy do przytulnego pokoju muzycznego.
Były tam czerwone, skórzane pufy, kanapy, a także niezmiernie wygodne fotele. Na ścianach poobklejanych plakatami wisiały wszystkie te gitary, o których zawsze marzyłam.
Jednak nie to spowodowało, że ugięły się pode mną nogi.
Na środku sali stał piękny, czarny fortepian, lśniący nowością. Przymocowany był do niego mikrofon, ten, o który błagałam rodziców, a okazał się za drogi.
Całkiem nieświadoma tego, co robię, podeszłam do instrumentu i delikatnie dotknęłam jednego z klawiszy. Obróciłam się na pięcie i rozejrzałam.
Chłopcy zajęci byli pokazywaniem Julce i Oldze chwytów gitarowych. Julia gapiła się natarczywie na Nialla, a kiedy on na nią spojrzał, natychmiast odwróciła wzrok. Uśmiechnął się czarująco, chwycił ją za rękę i przyciągnął do siebie.
Muszę przyznać, że była to świetna strategia.
Zachwycona, postanowiłam wykorzystać ją na Harrym. Bez trudu znalazłam go stojącego wśród morza mikrofonów. Był sam.
Nagle, ni stąd, ni zowąd, napotkałam jego spojrzenie. Doskonale! Teraz tylko udam zawstydzoną i...
No tak. Gdybym tylko mogła odwrócić wzrok, byłoby świetnie. Cholera. Dlaczego te jego oczyska są tak wciągające?!
 - Grasz? - Loczek machnął głową w stronę fortepianu. Otworzyłam usta, a potem natychmiast je zamknęłam. Musiałam wyglądać jak ryba, ale trudno.
 - Chodziłam do szkoły muzycznej. - mruknęłam, zachrypniętym z emocji głosem. Harry uśmiechnął się lekko. Najwyraźniej przyzwyczaił się do tego typu zachowania.
- Naprawdę? A... Śpiewać też umiesz? - zapytaj melodyjnie. Zaschło mi w gardle. I co powiedzieć? W końcu zdobyłam się na słabe: "trochę", po czym spłonęłam rumieńcem.
- Czy chciałabyś... Czy MOGŁABYŚ... Nam coś zagrać? Jeśli wolisz, możesz śpiewać. - szepnął Harry, nachylając się ku mnie. Po karku przebiegły mi nieprzyjemne dreszcze.
- O, albo zaśpiewać i zagrać! - wrzasnął uradowany Niall, puszczając na chwilę Julię, która zatoczyła się lekko do tyłu.
- Byle coś smutnego, proszę. - powiedział delikatny, melodyjny głos. Wszyscy, jak na komendę, spojrzeli w stronę drzwi. Na ich progu stał brązowowłosy chłopak, ubrany na czarno, co całkowicie do niego nie pasowało. Miał przekrwione od płaczu oczy, a zaschnięte ślady od łez rozmazywały się na policzkach.
Mimowolnie zerknęłam na Olgę, która otworzyła usta, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk.
- Lou, a myślałem, że utonąłeś! - rzucił Zayn, podchodząc do chłopaka. Niemożliwe. TO był Louis?!
- Kim są te młode damy? - Lou zdobył się na wymuszony uśmiech. Odwzajemniłam go ze współczuciem wymalowanym na twarzy.
- Kalina, Julia i Olga. - przedstawił nas krótko Liam, puszczając oko do chłopaka. Ten jednak nawet na swojego rozmówcę. Poruszyłam się niespokojnie. On patrzył NA MNIE. Jego oczy przepełnione były bólem i rozpaczą.
- Zagraj coś. Zaśpiewaj. Proszę. - mruknął Louis, podchodząc do mnie. Jak na komendę, przysunął się do mnie Loczek. No proszę. Niby nie zwraca na mnie uwagi, a teraz...
- Nie ma ochoty, nie widzisz...
- A właśnie, że mam. - powiedziałam donośnie, zaskoczona siłą swojego głosu. Hazza zerknął na mnie niepewnie, ale ja minęłam go i zasiadłam do fortepianu, regulując przy okazji krzesełko.
Z trudem przypomniałam sobie nuty, po czym potarłam palce i zanim się spostrzegłam, ruszyły w tan. Piosenka była smutna, a melodia ciągnęła się, pozwalając, by, podczas gdy śpiewałam, po moich policzkach spływały łzy. (Był to ten utwór: http://youtu.be/XfoaNXHX45o ).
Gdy skończyłam grać, jeszcze długo trzymałam palce na klawiaturze. Pozwoliłam, by po mojej twarzy płynęły łzy. Nagle usłyszałam nad swoim uchem ciche: "dziękuję". Kiedy się odwróciłam, dostrzegłam tylko, jak Louis znika za drzwiami.
Harry otrząsnął się pierwszy. Podszedł do mnie cicho i klęknął obok mnie.
 - Masz piękny głos. Moglibyśmy kiedyś... Coś razem zaśpiewać. No wiesz. W duecie. - szepnął, a ja odgoniłam od siebie obraz z "Nędzników".
 - Och... Dzięki. - mruknęłam zaskoczona. Zaraz po Hazzie podszedł do mnie Niall.
- Wiesz... Taki gatunek muzyki mnie nie kręci... Ale jako pierwsza sprawiłaś, że się poryczałem. Masz, to moja wizytówka. I chusteczka. Jak już się wysmarkasz, możesz sprzedać na Allegro. - mrugnął do mnie blondyn.
Z uśmiechem wzięłam kartonik, pociągając nosem.
 - Jesteście uroczy. - szepnęłam, rozglądając się po sali. Nagle usłyszałam głośne kaszlnięcie Zayna.
- Ej, to idziemy na imprę do pokoju, czy będziemy wszyscy ryczeć?

Dopisek od Autorki

Kochani,
Bardzo dziękuję za wcześniejsze komentarze. Nawet nie wiecie, jak bardzo mi pomogliście. Uwierzyłam, że nie jestem sama i upewniłam się, że zawsze mogę na Was liczyć.
Dziękuję.