Osobiście nie wierzę w zabobony, ale wierzę ludziom. Co znów nie jest takie wspaniałe, bo bardzo łatwo mnie okłamać, czy mną manipulować.
Ha, na razie jedynymi ludźmi, którzy mnie zahipnotyzowali, była grupa pięciu uroczych chłopców, a mianowicie popularny boysband, One Direction.
I wygląda na to, że dałam im się omamić, choć oni nie wiedzą o moim istnieniu, albo nawet gorzej: wiedzą, ale nic z tym nie robią.
Życie gwiazd jest okropne. Wczesne wstawanie (choć znam paru śpiochów. W tym zespole również), kąpiel, jedzenie, praca, praca, praca, praca, powrót do domu, padnięcie na łóżko i ostatni, najważniejszy punkt-spanie. Ale nie takie zwyczajne! Jeśli ktoś myśli, że cokolwiek w życiu gwiazdy jest normalne, to się normalnie myli. Jeśli potrafisz spać przez jedynie trzy, czy cztery godziny, to gratuluję: właśnie zdałeś połowę egzaminu na "bycie idealnym celebrytą". Jeeeeej, brawooo!
Osobiście należę do osób, które leżą w łóżko cholernie długo i nie potrafią podnieść nogi po przebudzeniu.
Tak było też dzisiaj. Tyle, że spałam, ale KTOŚ musiał mnie w końcu obudzić.
KTOŚ, czyli dzwonek telefonu. A dokładniej moja cudowna, choć momentami nierozważna kuzynka, Julia.
Gdy rozległ się głos Stylesa, czujnie uniosłam głowę i cicho westchnęłam, po czym znów opadłam na poduszkę. Znów ten dzwonek. Muszę ustawić jakiś inny. Ze złością chwyciłam komórkę i nacisnęłam zielony przycisk.
- Haaaalo? - wymamrotałam, przymykając oczy. W tle dobiegł mnie dźwięk włączonego odkurzacza.
- No cześć, to ja! - zaświergotała dziewczyna. Potarłam nos i ziewnęłam potężnie.
- Słyszę. A teraz przepraszam, ale muszę dokończyć mój cudowny sen, w którym brałam ślub z Harrym. - mruknęłam, ustawiając na głośnomówiący. Bez sensu, bo po chwili skrzywiłam się i zmieniłam na powrót na tryb cichy.
- GOOOLFIE, Inia cię zdradza! - wydarła się. Mimo wszystko uśmiechnęłam się pod nosem. Golfie był ślicznym retriverem Julii, z którym postanowiłam wziąć w przyszłości ślub. Zamierzałam albo wyjść za Stylesa, albo za jej psa. Wolałabym to pierwsze, tak szczerze mówiąc.
- Zamknij się, błagam, i pozwól mi w spokoju odpowiedzieć "tak"! - wydarłam się ochryple do słuchawki. Kuzynka zachichotała, zapewne pełna satysfakcji. Przewróciłam oczami. Bosz, co za dziewczyna. Wariatka, kochająca siatkówkę i Nialla Horana, również znanego piosenkarza z 1D. Zmarszczyłam brwi. W sumie, to jesteśmy praktycznie identyczne. I praktycznie nierozłączne.
- Oooou, to widzę, że tam gorąco! Poczekaj, ściągnę kurtkę. Nawet tutaj czuję te emocje! - oczyma wyobraźni już widziałam, jak przewraca się ze śmiechu. Westchnęłam ciężko.
- Taaa, bardzo śmieszne. Spokój proszę. Harry nie lubi, jak fanki wrzeszczą mu prosto w twarz.
- A robię to? - zapytała dziewczyna, nagle zbita z tropu. Teraz to ja zachichotałam.
- W moim śnie: owszem. Więc wybacz, ale...
- No, wstawaj, leniu. Harry stoi pod domem, a ja nie umiem za bardzo po angielsku. - przyznała się dziewczyna. Niewiele się namyślając, wyskoczyłam z łóżka, nie słuchając dalej. Wcisnęłam się w długą, czarną tunikę z różowymi wzorkami, bo pamiętałam doskonale, że Styles lubi dziewczyny w "pinku" i "blacku". Wciągnęłam ciemnoniebieskie jeansy i wleciałam do łazienki, o którą męczyłam rodziców, i w końcu dostałam wymarzoną dobudówkę z własną toaletą. W try miga rozczesałam swoje złote, a właściwie w kolorze siana (niestety proste) włosy i w błyskawicznym tempie zakręciłam mocno lokówką. Oparłam się o kran i odetchnęłam z trudem, po czym spojrzałam w lustro.
Niedobrze.
Na policzkach wykwitły mi rumieńce podniecenia, których tak łatwo się nie da pozbyć. Trudno, najwyżej zniszczę sobie życie. Rzęsy przejechałam mascarą i z dumą stwierdziłam, że nie wyjechałam poza bladą, praktycznie bladą jak śnieg (nie licząc czerwonych raków) twarz. Może zdarzyła się jakaś maleńka kreseczka, ale trudno. Grunt, że przy oczach, których tęczówki powiększyły się mocno, podkreślając ich różnokolorowość.
Tak, wiem, mam dziwaczne oczy. Zielone, szare, piwne i błękitne. To jest nienormalne, doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Ale może dzięki temu Harry zwróci na mnie uwagę. A on ma takie śliczne, zielone oczy...
Dobra, dość zachwycaniem się kimś, kto stoi pod domem kuzynki.
Pamiętając, że chłopaki nie lubią tony makijażu, nałożyłam tylko różowy błyszczyk.
Z dumą stanęłam przed lustrem, patrząc bacznie na moją szczupłą, ale nie chudą sylwetkę. Chwyciłam perfum, którego nazwy nigdy nie mogę zapamiętać, i psiknęłam dwa razy.
Gotowa.
Wybiegłam z domu, nawet nie informując rodziców. Zawsze o tej godzinie byli w pracy, więc bez sensu drzeć się na cały głos w ich poszukiwaniu.
Zresztą, daleko do Julii nie miałam. Właściwie, to mieszkała naprzeciwko, ale cóż...
Kiedy tylko otworzono mi drzwi, wbiegłam do środka, rozglądając się nerwowo.
- Już tu jest, wzięłaś go do kuchni, dałaś mu pić, albo jeść?! Boże, przecież on musi być wyczerpany, a ja mu się narzucam! W takim razie może wyjdę, a gdy on odpocznie, ja... - zaczęłam biegać po korytarzu, wymachując rękoma jak wariatka. W pewnym momencie dziewczyna wybuchła śmiechem, więc przerwałam i spojrzałam na nią spode łba.
- Harry'ego... Ha... Tu... Nie ma go tu! - wychlipała przez łzy śmiechu. Usiadłam na podłodze. Za dużo emocji. Udałam obrażoną, podkulając nogi.
- Jak... Jak to nie ma?
- No... Normalnie. Ale miałaś minę! Szkoda, że nie miałam przy sobie aparatu... Poza tym, chyba nie wyszłabyś na spotkanie swojego idola w czymś takim! - zachichotała dziewczyna. Teraz, to już się wkurzyłam naprawdę.
- Harry lubi róż i czerń. - wymamrotałam, bawiąc się złotymi lokami. Julia wytrzeszczyła oczy i wskazał na moje stopy. Spojrzałam na swoje obuwie... I zamarłam. Miałam na sobie różowe kapcie w króliczki! Styles pękłby ze śmiechu. Podobnie jak MY teraz.
- Ale... Miałaś... Wyglądałaś... I ten żart... - nie mogła wykrztusić. Nagle otworzyłam szeroko usta i wskazałam kogoś niewidzialnego za nią. Dziewczyna popatrzyła na mnie niezrozumiale.
- Patrz... Tam... Niall! - wyszeptałam, zachrypniętym głosem. Chcę iść na studia aktorskie, bo tylko to mi w życiu wychodzi. No i wymyślanie tysiąca sposobów, jak poderwać "Lokowatego" z 1D.
- Boże, dobrze wyglądam?! - wrzasnęła Julia i zaczęła biegać po korytarzu jak ja wcześniej. W jednej chwili obie wybuchłyśmy śmiechem. Kocham ją za to. Naprawdę kocham.
- Idziemy do pokoju? - zapytała kuzynka, stojąc już na schodach. Uśmiechnęłam się szeroko.
- Jaaasne, ale najpierw to ja sprawdzę Twittera. - powiedziałam, wyprzedzając ją szybko i wbiegając do pokoju. Ledwo co usiadłam przed laptopem, usłyszałam, jak drzwi się zamykają. Julia usiadła obok, wpatrując się w monitor.
- Co piszą?
- Właściwie, to nic nowego. Niall to... Niall tamto... Zayn to... Zayn tamto... Ten się rozstał z tą...
- To wspaniale! Chociaż nie... Bo to ona zerwała z nim... A on ją kochał... A chcę dla niego dobrze... Ale w sumie jestem okrutna... Więc... Mam szansę u Louisa! - wykrzyknęła dziewczyna, na co obie wybuchłyśmy salwą śmiechu. Po chwili, gdy już uspokoiłyśmy się wystarczająco, powróciłam do czytania newsów.
- Patrz, Harry aktualnie jest wolny...! O, Niall też! - wykrzyknęłam z uśmiechem.
- Żadna niespodzianka. - wyszczerzyła się Julia.
- Taaa, ale u Harry'ego to nowość. - mrugnęłam do niej porozumiewawczo.
Reszta ciekawostek była podobna, ale zaciął nam się laptop, więc musiałyśmy odczekać jakieś pół godziny, grając tradycyjnie w planszówki. W końcu powróciłyśmy do komputera... I zamurowało nas.
Ostatnie tweety wszystkich chłopców brzmiały:
Niall:
Oh my god, we come to Poland!
Louis:
I don't belive. Poland! God!
Harry:
I want to see... Poland. What do u think about this? xx
Zayn:
Poooooland, Poooooland, Poooooland, I love Poooolish fans!
Liam:
Six words: We... Go... To... the... Polish fans! Yeah!
Nie wiedząc, co robię, wypuściłam z rąk laptopa. O boże. Podczas gdy my rżnęłyśmy w karty, oni podjęli taką decyzję!
Julia była bardziej opamiętana. Chwyciła laptopa w locie i wpisała adres strony, na której można było zakupić bilety. Drżącymi rękoma poprawiłam tunikę i spojrzałam na ekran.
Jak byście się czuli, gdyby jeden napis mógł zmienić całe wasze życie?
TICKETS ARE SOLD OUT
...bo ja nie mogłam powstrzymać łez.
Dopisek od autorki
No czeeeeść! Fajnie Was poznać. Wiem, że blog nie zyska popularności, ale nie mogłam wytrzymać i musiałam, dosłownie musiałam go założyć. Historia, którą tu opisuję, jest moim wymysłem, aczkolwiek postaci i ich zachowania są jak najbardziej prawdziwe. xD
Istnieje Julia, która jest kuzynką Kaliny. Obie są do siebie bardzo zbliżone, i obie szaleją na punkcie 1D. Obie SZALEJĄ na punkcie 1D, aczkolwiek ta Inia bardziej. Skąd wiem? Eeee... Powiedzmy, że jesteśmy bardzo blisko. Naprawdę blisko. Właściwie, to jesteśmy jedną osobą. xD
Dla kogoś, kto nie do końca łapie się w angielskim, słowa TICKETS SOLD OUT oznaczają, że BILETY ZOSTAŁY WYPRZEDANE, a słowa chłopców głównie mówią o tym, że kochają polskich fanów i chcą (i będą) jechać do Polski.
Ogółem rozdziały będą pojawiały się ok. co tydzień. Czasem z lekkim opóźnieniem, a czasem wyprzedzeniem. Mam nadzieję, że ktoś tu będzie regularnie zaglądał <3
Dziękuję za przeczytanie, albo i nie przeczytanie tego rozdziału, xD
Kalina :-)
Jestem pod wrażeniem O.O To jeden z najlepszych blogów, jakie czytałam, choć to przecież dopiero pierwszy rozdział! :-)
OdpowiedzUsuńYou're amazing!
Love,
xx
God, god, god!
OdpowiedzUsuńBosz, nawet nie wiesz, jak ta Kalina mi siebie przypomina xDD Z tym Harrym wrobiła mnie kiedyś siostra, ale nie był to Styles, tylko Louis. Hah, mocne xDD
Normalnie już Cię kocham ^^
JPD, jesteś kurde niesamowita!!! Kalina jest rozbrajająca, ale sama zachowałabym się tak samo xD I jeszcze ta akcja z koncertem... O.O Takie są właśnie moje obawy. Że rozgłośnią to, jak nie będę na kompie, i się nie dowiem, a później płacz... O.O Pisuj dalej!!! Masz już jedną fankę!
OdpowiedzUsuńPzdr,
Amelka z Piły
Amelko, Ty sama jesteś niesamowita! W ogóle, Wy wszyscy jesteście! O.O Weszłam na chwileczkę, a tu patrzę, tyyyyyle komentarzy! W dodatku samych pozytywnych! Moje poprzednie blogi miały max. 1 wejście, a ten ma aż... Pięć xD Przynajmniej dzisiaj.
OdpowiedzUsuńAle bardzo Wam dziękuję. Wspieracie mnie niesamowicie, naprawdę już Was kocham.
Śmiało, komentujcie dalej! Nie gryzę...! xD
...
Chyba xx
Pozdrawiam,
Autorka xx
Hahaa xDDD Ten blog to moje życie, właściwie powietrze. Dobrze, że go odkryłam. Niestety, dopiero dzisiaj... :-(
OdpowiedzUsuńMogłabyś go nieco rozreklamować? Jest genialny i myślę, że kiedyś zdobędzie mnóstwo c zytelników! Ja już podałam adres Directioners, które znam :-* Obiecały, że wejdą. Ale dopiero jutro, bo dzisiaj nie mają czasu... xx
Amelka
Spróbuję. Koooocham Was!
OdpowiedzUsuńAutorka xx
już mi się podoba, czekam na rozdział xx
OdpowiedzUsuń` Grossa
Dziękuję, to miłe ^^
OdpowiedzUsuńBoskie :D
OdpowiedzUsuń2 rozdział.
http://closer-to-the-edge-death-and-life.blogspot.com/
Zajebisty prolog. Jezu ja bym ryczała gdyby Niall był w moim domu kocham gooo !!Czekam na nexty :)
OdpowiedzUsuńZapraszam na mojego bloga o 1D http://1d-moja-historia2.blogspot.com/